Nasza strona internetowa ma na celu ukazanie potomnym człowieka, który współcześnie jest całkowicie nieznany, a dwunastotomowa encyklopedia muzyczna PWM nie zamieściła o nim nawet drobnej wzmianki. Po prostu zapomniano. Zapomniano, że ktoś taki przez ponad 50 lat pracował, uczył, komponował i zorganizował prestiżową szkołę muzyczną, która do dziś dnia kształci pokolenia muzyków i znajduje się w ówczesnym cenionym ośrodku muzycznym, we Lwowie. W ówczesnym polskim Lwowie. Że, o jego kompozycje ubiegały się największe wydawnictwa muzyczne świata w Paryżu, Wiedniu, Berlinie, Londynie, Warszawie, Lwowie, Petersburgu, Mediolanie, Brukseli, Lipsku i Nowym Jorku. Gdzie współcześnie prezydent Ukrainy szczycił się jego kompozycjami na forum międzynarodowym. Gdzie kolekcja ponad 300 kompozycji stanowi dorobek artystyczny, w którym znaczącą rolę odgrywają polonezy, polki, krakowiaki i mazurki.

Rodzina Ruckgaberów. Od lewej stoją: córka i dwóch synów
Jana Ruckgabera (wnuka kompozytora): Alicja Okońska, bracia
Zdzisław i Zbigniew, (mój ojciec), jego żona (moja mama) córka
Alicji Okońskiej-Kalinka. Siedzą od lewej: Babcia Leonia
z mężem Janem Ruckgaberem, moim dziadkiem, moja młodsza
siostra Monika i ja.. W prawym rogu przyjaciółka dziadków.
Zdjęcie wykonane w 56. rocznicę ślubu dziadków w roku 1955


Strona poświęcona jest kompozytorowi, pedagogowi, dyrygentowi, pianiście i       organizatorowi życia muzycznego. Jako solista wykonywał muzykę polską, a jako pedagog wychował trzy pokolenia melomanów. Był szanowany i doceniany za życia ale zapomniany po śmierci. Przemiany polityczne i narodowe, wojenna zawierucha, odsunęły na całe lata pamięć o jego dokonaniach i pozycję w historii muzyki.

Dopiero teraz, dzięki rozwojowi Internetu i ogólnie technik komputerowych, mogliśmy dopracować się, ja i moja żona, Ewa Michalik, dokładniejszego opisu postaci, pracy i dokonań naszego przodka.

Pragniemy opowiedzieć historię przede wszystkim prawdziwą, interesującą i niezwykłą, którą sam poznałem dopiero kilka lat temu. Chcemy opowiedzieć tę historię aby ujrzała światło dzienne i dotarła do zwykłego czytelnika w Internecie. Aby nie była tylko materiałem naukowym dla wąskich kręgów specjalistów lub zalegała w magazynach biblioteki lwowskiej w której pozostała by na wieczne czasy. Zamiarem naszym jest wskrzesić do życia jego twórczość kompozytorską, która kunsztem swoim nie odbiega od mazurków czy polonezów Chopina. Na stronie postaramy się to wszystko zamieścić.

Przeszukaliśmy archiwa rodzinne, zbadaliśmy przechowywane z pietyzmem, nieznane wcześniej dokumenty. W bibliotekach wyszukiwaliśmy wzmianki w prasie z epoki, artykuły i opracowania muzykologów zajmujących się historią Galicji i Lwowa, oraz nuty, z których wiele zachowało się w postaci oryginalnych rękopisów. Poszukując opracowań dotyczących Jeana Ruckgabera przekonaliśmy się, że w języku polskim jest ich bardzo niewiele. Więcej uwagi poświęcili mu badacze ukraińscy, czemu nie można się dziwić, skoro Lwów należy dziś do Ukrainy. Historia ta poza rodzinnymi przekazami opiera się głównie na zbiorze wyszukanych opracowań badaczy i muzykologów, którzy na szczęście nie zapomnieli zainteresować się jego twórczością.

Nazywam się Ruckgaber i jestem potomkiem Jeana Ruckgabera o którym to będzie ta historia. Urodziłem się w Polsce i mogę śmiało powiedzieć, że jestem Polakiem. Obce brzmienie nazwiska nasuwa jednak pytanie o pochodzenie rodziny. Nie tylko ciekawość, ale też przekazywana w rodzinie opowieść o prapradziadku – Jeanie Ruckgaberze, sławnym niegdyś pianiście i kompozytorze lwowskim, skłoniła mnie do zajęcia się bliżej jego historią.

Praca zawodowa i pośpiech codziennego życia nie pozwoliły mi zająć się tym zagadnieniem wcześniej, ale kiedy nadeszły czasy emerytalne a ja znalazłem się w stanie bezczynności, stwierdziłem, że nadszedł właściwy czas na podjęcie tego szlachetnego wyzwania.

 

Ewa Michalik i Andrzej Ruckgaber przy pracy nad materiałami
o Jeanie Ruckgaberze

 

 

Pierwszą próbę opisania dziejów rodziny podjęła przed laty moja ciotka, siostra mojego ojca (prawnuka kompozytora), Alicja Okońska, w swoich książkach Paleta z mazowieckiej sosny  i Spotkania z ludźmi niezwykłymi. Był to zapis wspomnień rodzinnych, dzięki któremu uchroniła od zapomnienia liczne szczegóły. Autorka wspomina m.in. o tym, że kompozytor pozostawił w testamencie informację o możliwości powrotu do rodowego nazwiska – de Montalban, jednak kolejne zawirowania historii uniemożliwiły realizację tego zamiaru. Później wnuk kompozytora, Jan Ruckgaber - mój dziadek, wzbogacił archiwum rodzinne, sporządzając spis kompozycji swojego dziadka i porządkując dokumenty, które pozostały w posiadaniu rodziny.

Naszą historię i naszego prapradziadka w opracowaniu bardziej szczegółowym i wciąż rozwijanym nazwaliśmy „Europejczykiem” z uwagi na wielonarodowe pochodzenie i jego koleje losu. A ponieważ teraz współcześnie wszyscy jesteśmy europejczykami to można by postawić tezę, że historia zatoczyła koło. 

Europejczyk                                                                                                                                                          Warszawa, sierpień 2013 

Chcemy uważać Jana Ruckgabera za Polaka, ale pamiętamy, że jego rodzice, francuscy arystokraci, uciekli do Wiednia przed gilotyną rewolucji francuskiej, jego ojciec zginął w bitwie pod Wagram, walcząc po stronie Austrii przeciw Napoleonowi, cesarzowi Francuzów. Jean jako dziesięciolatek został usynowiony przez Austriaka, Józefa Ruckgabera, swojego guwernera, a według źródeł rodzinnych – z zawodu krawca, którego nazwisko dzisiaj noszę. Przedstawiamy tu historię życia i pracy Jana (Jeana/Johanna) Ruckgabera, jego twórczość i zarys historyczny czasów, w których żył. Wskutek splotu wydarzeń potomkowie Francuza, noszącego austriackie nazwisko, są dziś Polakami i dopiero teraz, z niemałym trudem, odkrywają w pożółkłych papierach historię o tym, co właściwie się stało.

Większość życia spędził we Lwowie, który był polski i przesycony polską kulturą, choć gdy Jean Ruckgaber się narodził, państwa polskiego nie było na mapie Europy. Z wielkim talentem i zapałem pracował przez lata wzbogacając i tworząc kulturę tego miasta. Poznał wielu artystów swojej epoki, między innymi Fryderyka Chopina. Jego potomkowie, ze Lwowa, w pełni już polskiego po odzyskaniu w 1918 roku niepodległości, przenieśli się do Poznania i potem do Warszawy, unosząc w tradycji rodzinnej historię o dziadku, kompozytorze.

Urodzony we Francji arystokrata, potem wiedeński emigrant o austriackim nazwisku, wreszcie obywatel Galicji i popularna postać Lwowa, dał początek polskiej gałęzi rodziny. W obecnej dobie, gdy jednocząca się Europa zwraca się w skupieniu ku szczegółom wspólnej historii i odkrywa, jak bardzo wszyscy, Europejczycy, jesteśmy sobie bliscy, historia tego człowieka, artysty, wydaje się ważnym symbolem splątanych europejskich dziejów.

Fragment Europy centralnej w latach 1815-1866    http://www.emersonkent.com/